Maszyna pamięci. Pamiątka po Beacie Obertyńskiej

21 maja w 46 rocznicę śmierci Beaty Obertyńskiej (1898-1980), przywołujemy postać jednej z najbardziej poruszających, a zarazem wciąż niedostatecznie obecnych w powszechnej świadomości autorek polskiej literatury XX w. W zbiorach Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej znajduje się szczególny eksponat związany z jej osobą – maszyna do pisania marki Triumf, przechowywana w czarnym, drewnianym futerale w formie walizki. To jedyny obiekt w naszych zbiorach bezpośrednio związany z pisarką, a zarazem milczący świadek jej życia i twórczości.
Maszyna została przekazana do zbiorów muzeum w 2005 r. przez Kaspra Pawlikowskiego, siostrzeńca pisarki. Ten gest przypomina o silnych związkach Beaty Obertyńskiej z rodem Pawlikowskich i Medyką, miejscem ważnym dla tej rodziny i związanym z życiem kulturalnym dawnej Galicji. To właśnie środowisko Pawlikowskich, tworzone przez ludzi literatury, sztuki, było jednym z tych kręgów, w których kształtowała się wrażliwość i wyobraźnia poetki. Z Medyką związana była również siostra pisarki Aniela (Lela) Pawlikowska, artystka, malarka, ilustratorka, autorka subtelnych portretów. W 2021 MNZP wydało książkę poświęconą artystce autorstwa Marty Trojanowskiej, przypominając postać jednej z najciekawszych twórczyń związanych z Medyką.
Życie Beaty Obertyńskiej zostało dramatycznie naznaczone przez wydarzenia II wojny światowej. Po wkroczeniu wojsk sowieckich na wschodnie tereny Polski została aresztowana przez NKWD, a następnie deportowana w głąb Związku Sowieckiego. Przeszła przez system łagrów, świat przymusowej pracy, głodu i nieustannego zagrożenia życia. Po zwolnieniu w 1941 r. na mocy układu Sikorski-Majski Obertyńska wstąpiła jako ochotniczka w szeregi Pomocniczej Służby Kobiet przy Armii Polskiej generała Władysława Andersa i wraz z Armią opuściła Związek Sowiecki, przemierzając szlak przez Bliski Wschód (przez Iran, Palestynę) aż do Włoch. To właśnie z inspiracji i na prośbę gen. Andersa zaczęła spisywać swoje wojenne wspomnienia. Owocem tych doświadczeń stała się książka W domu niewoli. Było to jedno z pierwszych literackich świadectw sowieckiego systemu łagrów, a jednocześnie ukazujące doświadczenie zesłania i życia w obozach z perspektywy kobiety. Powstała tuż po wojnie, w 1946 r. w czasie, gdy świat wciąż niewiele wiedział o realiach gułagów, wyprzedzając późniejsze i bardziej znane relacje takie jak Inny świat G. Herlinga-Grudzińskiego czy Na nieludzkiej ziemi Józefa Czapskiego. Mimo ogromnej wartości dokumentalnej i literackiej dzieło Obertyńskiej przez długi czas pozostawało na marginesie, niedocenione i rzadko przywoływane. Do doświadczeń łagrowych B. Obertyńska nawiązywała także w swojej twórczości poetyckiej, czego przykładem są poruszające wiersze takie jak Cela, W bydlęcym wagonie czy Suplikacje.
Po wojnie pisarka pozostała na emigracji, gdzie kontynuowała działalność literacką. Jej poezja i proza, pełne subtelności a zarazem głęboko naznaczone doświadczeniem utraty i wygnania sytuują ją wśród najciekawszych twórców polskiej emigracji XX w. Jednak jak wielu autorów pozostających poza krajem, przez lata była w Polsce zapomniana, a jej dorobek uległ częściowemu wymazaniu z oficjalnego obiegu kultury.
Dzisiaj jej twórczość stopniowo powraca do czytelników, między innymi dzięki badaniom i publikacjom, takim jak choćby książka Piękno i piekło Anny Piwkowskiej, poświęcona życiu i twórczości pisarki.
Prezentowana na fotografii maszyna do pisania jest materialnym śladem tej biografii. Beata Obertyńska nie rozstawała się z nią od czasów pobytu w Palestynie. Nazywała ją czule „Karmelką”, choć dziś trudno ustalić źródło tego określenia. Towarzyszyła jej później także na emigracji w Londynie, gdzie mieszkała wraz z siostra Lelą i szwagrem Michałem Pawlikowskim. W niewielkim pokoiku na mansardzie, nazywanym przez pisarkę „namiotem wezyra” ponieważ ściany ozdobiła kilimami, na prostokątnym karcianym stoliku stała właśnie „Karmelka”. To na niej powstawały listy do rodziny i przyjaciół rozsianych po świecie, emigracyjne opowiadania i wiersze. Pisała na tej maszynie do końca życia, mimo że miała już „szczerbatą” klawiaturę i mimo że siostra pisarki kupiła jej nową. „Karmelka” pozostała jej najwierniejszą towarzyszką pisania. Ten niepozorny eksponat przypomina dziś, że historia literatury to nie tylko dzieła, lecz także przedmioty, cisi towarzysze pisania, świadkowie epoki i pamięci o swoich właścicielach. W przypadku Beaty Obertyńskiej staje się on symbolem pamięci przywracanej autorce, która mimo wielkiego talentu i odwagi w opisywaniu własnych doświadczeń przez długi czas pozostawała w cieniu.
W 46 rocznicę śmierci Beaty Obertyńskiej zachęcamy do ponownego spotkania z jej postacią i twórczością także poprzez wyjątkowy eksponat przechowywany w zbiorach naszego muzeum, będący materialnym śladem jej życia i pracy.
Katarzyna. Kostecka
12.05.2026 r.


