Świat dzieciństwa

- Mamo, kiedy dorosnę? – zapytało Dziecko, niecierpliwe wyglądające tej chwili.
- Gdy przestaniesz dostrzegać tajemnicę i magię w każdym okruchu świata, w każdej chwili Twojego życia – odparła Matka cerując śmiechem i miłością dziecięce sny.

Agnieszka Sawicz

Na przełomie czerwca - lipca 2021 roku w Atelier Bernarda Hennera - Muzeum Historii Miasta Przemyśla zwiedzać będzie można nową wystawę fotografii ze zbiorów MNZP pod tytułem "Świat dzieciństwa". Na ekspozycji zaprezentowane zostaną fotografie dzieci w różnym wieku z lat około 1870 - 1953.

Wielu z nas patrzy na lata dzieciństwa z wielką nostalgią, melancholią i uśmiechem. Chcielibyśmy wrócić do tych beztroskich czasów. Zabawa w piaskownicy, gra w klasy, bieganie po deszczu czy zwykłe pogaduszki z koleżanką czy kolegą. Oczekiwanie, aby wyjechać na wieś do dziadków, by móc poskakać na sianie, czy poganiać za kurami ze znajomymi z sąsiedztwa. Nieważne, że nie mieliśmy czasu na jedzenie, mieliśmy pozdzierane kolana, guzy na głowie - ważna była zabawa. Kto nie wspomina swojej ukochanej lalki, pluszowego misia czy konika na biegunach; a może mamy jeszcze w pudełku te rzeczy gdzieś schowane?

Z okazji Dnia Dziecka chciałam wrócić trochę do przeszłości, pokazać niezwykłe twarze dzieci z czarno-białych fotografii. Tak bardzo różne od dzisiejszych, ale jednakże zawsze dziecięce.

MPF-10354 Tola AksentosiczDzieciństwo jest okresem niezwykle ważnym z perspektywy każdego człowieka. Oczywiście, nie dla każdego jest to piękny okres. Wielu dzieciom kiedyś, jak i dzisiaj brakuje opieki, miłości i wsparcia ze strony najbliższych. A przecież tak bardzo wpływa ono na przyszłość, kształtuje osobowość, charakter oraz gromadzi wspomnienia.

A Wam z czym kojarzy się dzieciństwo? Z domem, w którym babcia nuci sobie piosenki, z czereśniami zrywanymi prosto z drzewa, z naleśnikami, ciastem i zapachem, który roznosi się po całym domu? A może niestety ze smutkiem, brakiem miłości i zainteresowania ze strony dorosłych?

Popatrzmy, jak dzisiaj naszym dzieciom mija dzieciństwo? Piaskownice, place zabaw często świecą pustkami. Dzieci częściej przebywają w domu przy swoich komórkach, tabletach czy komputerach, mało mając kontaktu z rówieśnikami, nie potrafią rozmawiać. Świat wirtualny pochłonął je całkowicie, ale przecież on niesie wiele niebezpieczeństw, rzeczywistość, którą trudno jest kontrolować. Wiele ucieka także w inny rodzaj używek – narkotyki, alkohol… Dzisiaj dzieci oglądają często „dorosłe filmy”, natomiast my świetnie bawimy się przy bajkach przeznaczonych dla naszych pociech. Dzisiejsze maluchy także bardzo trudno zadowolić prostymi zabawkami, nie cieszy ich lalka, zegarek czy samochodzik. Jednak własna karta z pieniędzmi na koncie to jest to, kosmetyki przeznaczone dla 12-15-latek, to dzisiejsza moda. Możemy zauważyć, że im hojniej obdarowane jest dziecko prezentami tym mniej się nimi cieszy. My także chcemy, aby osiągnęło wszystko co najlepsze i popadamy w skrajności: wielu dzisiejszych rodziców daje pociechom wiele swobody; nie przemęcza ich, często za nich robi podstawowe rzeczy, czyli chowa pod tak zwanym kloszem.

Z drugiej strony często nie dajemy dzieciom wytchnąć po nauce; chcemy po cichu, aby realizowały nasze marzenia, prowadząc je na różne, dodatkowe zajęcia pozaszkolne. Janusz Korczak powiedział: „ Nie oczekuj, że Twoje dziecko będzie takie, jakim Ty chcesz, żeby było. Pomóż mu stać się sobą, a nie Tobą”.

Dlaczego tak się dzieje? Kiedyś mówiło się, że wystarczy dać dziecku dwa patyki i kawałek sznurka, a ono będzie bawiło się cały dzień. Gdzie my jako dorośli popełniliśmy błąd? Czy nasze dzieci, skoro mają wszystko czy prawie wszystko mają miejsce jeszcze na marzenia?

Cofnijmy się w przeszłość. Na przestrzeni wieków stosunek do dziecka i dzieciństwa ulegał ciągłym zmianom. Oczywiście związane to jest z różnymi okresami historycznymi, jak i z kulturą danego kraju. To, jak traktowane było i nadal jest dziecko, zależy od wielu czynników, oczywiście chodzi o czynniki polityczne, gospodarcze czy religijne.

Starożytność czy wieki średniowiecza to czas, kiedy dzieci traktowano jak małych dorosłych. Dzieciństwo było kompletnie ignorowane. W sztuce na przykład do około XIII wieku dzieci pozbawione są swojego naturalnego wyglądu i przedstawiano ich jako pomniejszone osoby dorosłe. Wiele dzieci rodziło się, ale i wiele umierało, ze względu na choroby, na brak opieki; niekiedy po prostu zabijano je. Nie dostrzegano potrzeby, aby poświęcać im więcej czasu, czy przejmować się ich losem. Dzieci porzucone, sieroty czy niepełnosprawne, nie miały żadnych praw, traktowano je przedmiotowo.

W wieku XVI-XVII nastąpiły lepsze relacje związane z dziećmi. Emocje wyrażane były przez rozpieszczanie, czułość wobec maleńkich dzieci. Uważano je jako istoty urocze, wdzięczne i pocieszne. Jednak to nie przeszkadzało, aby te urocze dzieci oddawać pod opiekę tzw. „mamek”.

Rewolucja przemysłowa przełomu XVIII i początku XIX w. oraz gwałtowny rozwój przemysłowy w następnych dekadach, odbywał się także kosztem dzieci, które pracowały po wiele godzin, często niedożywione i krzywdzone przez dorosłych. Dopiero koniec XIX w. przyniósł zmiany w tej dziedzinie, gdy prawnie ograniczano, a wreszcie zakazano pracy dzieci i nieletnich.

MPF-20746Na wsiach dzieciństwo także nie było sielanką. Kiedy dzieci były już samodzielne, często opiekowało się nimi starsze rodzeństwo; każde miało swoją pracę odpowiednią do swojego wieku. Od najmłodszych lat dzieci pomagały rodzicom w pracach domowych i gospodarskich. Dziewczynki pod okiem matki uczyły się między innymi gotowania, pieczenia chleba, dbania o czystość i porządek mieszkania, szycia i opieki nad dziećmi. Chłopcy uczyli się od ojca wykonywać prace gospodarskie, uprawiać rolę. W biedniejszych domach, chłopcy jak i dziewczynki często szli na służbę do bogatszych domów. Tam niestety skazane były często na łaskę i niełaskę gospodarza.

Dzieci więcej swobody miały jedynie pilnując gęsi, czy wypasając bydło i inne zwierzęta gospodarskie, np. owce lub kozy. Czas, kiedy pilnowano zwierząt, był często jedyną chwilą, kiedy razem mogły się bawić. Wspólne ganianie, zabawa w ciuciubabkę, kąpiele w potokach czy łażenie po drzewach to była często ich jedyna rozrywka.

A czym się bawiły dzieci na wsi? Często zwykłymi patykami, kamieniami, zabawkami wystruganymi przez ojca czy wuja, garnkami czy lalką zrobioną z jakiś szmatek.

Wstawanie wcześnie rano, niedożywienie czy brak odpowiedniej opieki powodowało, że śmiertelność była bardzo duża wśród dzieci. Odra, ospa, szkarlatyna, gruźlica były powszechne, różne deformacje rozwojowe spowodowane chorobami (polio) czy złą dietą były na porządku dziennym. Wysoką śmiertelnością nikt się nie przejmował, gdyż z reguły w rodzinach było wiele dzieci; jedno umarło, drugie się rodziło. Noworodkom czy niemowlętom także nie poświęcano dużo czasu.

Dawniej też inne niż dziś były relacje międzypokoleniowe; zdecydowanie większy był szacunek dzieci dla dorosłych. Utrzymywano dyscyplinę, dziadkowie czy rodzice byli autorytetami. Często było tak, że to, co powiedział ojciec, czyli głowa domu, było święte; nie można było przerywać rozmowy, czy mieć swojego zdania. Niestety, dyscyplina była osiągana także przez kary cielesne – bicie paskiem czy rzemieniem. W szkole karano poprzez klęczenie na grochu, bicie linijką po dłoniach, stanie w kącie. Taka była szara codzienność i rzeczywistość.

Dzieciństwo w jego współczesnym kształcie odkryto dopiero XIX wieku. Dopiero wtedy zaczęto rozróżniać świat dorosłych i świat dzieci.

Pierwsza i druga wojna światowa przyspieszyły decyzje, które zmierzały do określenia praw człowieka, w tym dziecka. Ustalono status prawny najmłodszych. Powstawały liczne organizacje czy instytucje, w znacznej mierze o charakterze międzynarodowym, działające dla dobra dzieci. Konwencja o prawach dziecka, przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 listopada 1989 roku gwarantuje prawa dziecka, niezależnie od koloru skóry, wyznania czy pochodzenia. Zgodnie z Konwencją o Prawach Dziecka, każde dziecko ma niezbywalne prawa i wolność przysługujące mu z uwagi, że jest dzieckiem oraz ogólne prawa człowieka i obywatela. Jednak i w dzisiejszym świecie, także zauważamy w różnych krajach obojętność wobec dzieciństwa i potrzeb najmłodszych. Dzieci traktowane są bardzo surowo, często nie mają co jeść, walczą z bronią w ręku, są poniewierane i wykorzystywane. Podlegają barbarzyńskim praktykom religijnym i rytualnym, są okaleczane fizycznie i psychiczne, dyskryminowane pod względem płci czy stanu zdrowia.

W naszych zbiorach posiadamy wiele pięknych fotografii dzieci w różnym wieku i z różnego okresu. Zaprezentowane zdjęcia pochodzą z lat około 1870-1953 autorstwa między innymi Bernarda Hennera, Eugeniusza Jurkiewicza, Tadeusza Jaworskiego czy Adama Wysockiego. Są to dzieci, które pokazane są głównie w ujęciu całopostaciowym, rzadziej w popiersiu, pozujące z rodzeństwem czy jakąś zabawką. Jedno z najstarszych zdjęć ukazuje dwie siostry Coffalówny z 1882 roku pokazane en face. Inna fotografia przedstawia bardzo poważnego, małego chłopca około 7 letniego ubranego bardzo elegancko, wystylizowanego na dorosłego z kapeluszem w dłoni; jeszcze inna pokazuje dziewczynkę około 5 letnią w czarnej, falbaniastej sukience z lokami na głowie, oraz medalionem zawieszonym na szyi na czarnej tasiemce. Wiele fotografii to tak zwana fotografia kartonikowa, czyli naklejona na tekturowy kartonik przy pomocy urządzenia zwanego satynierką, spotykana na przełomie XIX i XX wieku.

Niezależnie od tego, jak dzieci z tych zdjęć są ustylizowane, zawsze pozostają dziećmi - wszystkie mają te same potrzeby bycia kochanym, pragnienia, pomysły czy marzenia. Wszystko to bardzo trudno jest uchwycić jednym ujęciem.

Pamiętajmy, że wychowanie małego człowieka to nie lada wyzwanie dla nas dorosłych. Dzieci tak bardzo potrzebują wspólnych zabaw z rodzicami, rozmowy, uśmiechu i mądrej miłości. Poświęćmy tym naszym pociechom więcej czasu, zabierzmy je gdzieś na spacer, na wspólną wycieczkę czy obejrzyjmy z nimi jakaś bajkę czy film. To my powinniśmy poświęcić uwagę naszym dzieciom, pokazać im co jest dobre a co złe, jednocześnie nie wykonywać za nich wszystkiego. Powinniśmy być dla nich wsparciem, uczyć ich miłości, pokazywać co jest wartościowe, jednocześnie dać trochę swobody. Jak powiedziała Maria Kownacka: „Trzeba dzieciom dać serce, piękno i uśmiech, aby nauczyły się kochać ludzi i wszystko, co je otacza”.

Danuta Kalinowska

Przypisy:

1. „Dzieciństwo”. Wystawa październik 2003 – styczeń 2004. Wydawca Muzeum Śląskie w Katowicach