Święty Walenty, patron miłości

Święto zakochanych nazywane walentynkami ma swoich zwolenników i przeciwników. Można to święto lubić lub nie, ale warto poznać jego genezę. Skąd ten zwyczaj? Jak większość tradycji, które współcześnie funkcjonują, tak i walentynki wywodzą się prawdopodobnie ze starożytności. W Rzymie 15 lutego obchodzono luperkalia, czyli święto płodności poświęcone Faunowi. Święto zwiastujące nadejście wiosny było początkiem miłosnych zalotów nie tylko ptaków, które łączyły się w pary, ale też ludzi. W przeddzień świątecznego festynu w Rzymie odbywała się loteria, w której chłopcy losowali dziewczęta na czas świątecznej zabawy. Bywało, że dobrana losowo para była z sobą przez cały rok, a nawet zostawali razem na całe życie.

Św. Walenty w Archikatedrze Przemyskiej, fot. Paweł HusarzGdy zastępowano święta pogańskie chrześcijańskimi, przyjęto, że św. Walenty, który zginął 14 lutego, może godnie objąć pieczę nad świętem budzącej się wiosny i miłości. Od razu rodzą się pytania, dlaczego właśnie ten święty został patronem zakochanych? Co wiemy o św. Walentym? Lakonicznie możemy odpowiedzieć – niewiele, ponieważ św. Walenty pochodził z pierwszych wieków chrześcijaństwa, a wtedy spisywanie życiorysów osób związanych z chrześcijaństwem było zabronione, funkcjonował tylko przekaz ustny, więc życiorys Świętego obrósł legendami i przeinaczeniami. Niektóre źródła podają, że biografia św. Walentego zawiera elementy życia innych męczenników noszących to samo imię. Tak, czy inaczej, św. Walenty to postać dość zagadkowa. Był lekarzem i duchownym, biskupem Nahars, dzisiejszego Terni pod Rzymem. Opiekował się chorymi na epilepsję i inne choroby nerwowe oraz udzielał potajemnie ślubu zakochanym. Legenda mówi, że św. Walenty pomagał osobom pragnącym zawrzeć małżeństwo wbrew edyktowi cesarza Klaudiusza II Gockiego. Cesarz zauważył, że żonaci mężczyźni mniej ochoczo uczestniczą w wojnach, a chętniej zostają w domach, dlatego zakazał ożenku. Walenty zignorował ten zakaz i w tajemnicy udzielał ślubów młodym, zakochanym parom. Niestety, sekret się wydał i Walenty został wtrącony do więzienia, a następnie stracony. Poniósł śmierć męczeńską około 269 roku.

Inna wersja opowieści o św. Walentym podkreśla, że jako człowiek świętobliwy został obdarzony przez Boga niezwykłą mocą uzdrawiania. Pomagał zwykłym ludziom, ale też uzdrowił z epilepsji syna rzymskiego filozofa Kratona, w zamian za nawrócenie całej rodziny. Kratona przekonany cudem dokonanym przez Walentego ochrzcił się ze swymi bliskimi i uczniami. To wywołało oburzenie władz rzymskich i senat uznał Świętego za osobę niebezpieczną dla państwa, aresztowano go i skazano na śmierć. W więzieniu, czekając na śmierć, poznał niewidomą córkę strażnika, w której się zakochał. Dziewczyna dzięki tej miłości odzyskała wzrok. Walenty przed śmiercią pozostawił jej kartkę z sercem i podpisem „od twojego Walentego”. Stąd według legendy wzięły się kartki walentynkowe.

Relikwie św. Walentego w przemyskiej katedrze, fot. Paweł HusarzKult św. Walentego rozwijał się dość szybko, ponieważ padaczka inne choroby nerwowe, były w Europie bardzo częste. Postać Świętego zaczęto też łączyć z miłosnym stanem serca. I już XV-wiecznej Anglii i Francji obchodzono walentynki łączące się z romantyczną miłością. Do Polski sława św. Walentego dotarła także w XV wieku, ale nie patronował on zakochanym, tylko chorym na epilepsję (padaczkę). Dawniej do kościołów, gdzie znajdował się wizerunek Świętego, 14 lutego matki przynosiły chore dzieci, aby za jego wstawiennictwem uprosić o uzdrowienie. Najważniejszym miejscem kultu św. Walentego stała się bazylika we włoskim mieście Terni, ale również na Podkarpaciu wiele parafii ma za patrona tego świętego. Św. Walenty jest patronem Przemyśla i diecezji przemyskiej. W katedrze przemyskiej znajduje się jego obraz i relikwie.

W tradycji ludowej dzień św. Walentego wróżył pogodę na najbliższy czas. Według przysłowia, gdy był mroźny to zapowiadał jeszcze srogą zimę, bo gdy „Święty Walenty, odmrozi pięty. Na wyżywienie sprzedawaj sprzęty". Oficjalnie walentynki w naszym kraju zaczęto odchodzić dopiero od 1992 roku, trochę jako „zachłyśnięcie się kulturą Zachodu”. Wtedy pojawiły się kartki walentynkowe, a ponadto maskotki, bombonierki, czerwone serca i kwiaty. 14 lutego, stał się dla młodych ludzi okazją do obdarzania swoich sympatii rozmaitymi upominkami. Z roku na rok święto nabierało rozmachu, stając się obecnie świętem obchodzonym głównie przez bardzo młodych ludzi. W Dniu Zakochanych nikt nie wspomina rzymskiego Świętego, chyba tylko złośliwi porównując miłość i stan zakochania do choroby psychicznej.

dr Małgorzata Dziura