Od św. Marcina zima się zaczyna

Dzień świętego Marcina obchodzony jest 11 listopada, obecnie razem z państwowym Świętem Niepodległości. Niegdyś w Polsce ten dzień był ważną datą w kalendarzu liturgicznym i obrzędowym. Dziś święto Marcina jest nieco zapomniane, ale kultura ludowa splotła życie świętego męża z wieloma obrzędami i legendami, dzięki czemu przetrwał jego bogaty wizerunek.

św. Marcin na Czarnej kamienicy we Lwowie, fot. Marta TrojanowskaŚwięty, co płaszczem okrył biedaka

Święty Marcin żył w IV wieku. Urodził się około 317 roku w Panonii (kraina w widłach Dunaju i Sawy, obecnie Węgry), zmarł jako biskup Tours pomiędzy rokiem 397 a 4011. Był rycerzem, mnichem i biskupem, a zasłynął z miłosiernych uczynków. Jedna z najpopularniejszych legend o świętym Marcinie opowiada o jego podróży po skutej mrozem ziemi, na której spotkał biedaka. Widząc go, Święty mieczem odciął połowę swojego płaszcza i razem z sakiewką pieniędzy wręczył to okrycie żebrakowi. Ów ubogi po tym geście przemienił się w Chrystusa, co skłoniło Marcina do przejścia w stan duchowny. Cnotliwe i ascetyczne życie Marcina, pełne miłości do bliźniego, zwróciło uwagę hierarchów kościelnych, którzy postanowili uczynić z niego biskupa w Tours. Około 371 roku św. Marcin został wybrany biskupem wbrew swej woli. Nie chcąc przyjąć tak zaszczytnego tytułu i wiadomości o nominacji, ukrył się przed posłańcem w komórce z drobiem. Jednak gęsi swoim głośnym gęganiem zdradziły jego obecność. Od tej pory gęś stała się atrybutem tego Świętego. W ikonografii przedstawiany jest w szatach biskupich i z pastorałem, lub jako żołnierz na białym koniu, oddający część swojego płaszcza biedakowi. Jego atrybutem jest również gęś, przedstawiana na księdze lub też u stóp świętego. Przez wieki powstało tak wiele obrazów, życiorysów oraz legend, które utrudniają ustalenie faktów z życia św. Marcina, natomiast stanowią inspirację dla twórców z różnych dziedzin sztuki, na przykład El Greco namalował oryginalny obraz zatytułowany Święty Marcin i żebrak, Anton van Dyck, Płaszcz świętego Marcina, moment darowania części płaszcza żebrakowi ilustruje także plakieta nadzwonna znajdująca się w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu z 1856 roku.

Święty Marcin jest patronem wielu spraw i czynności. Niemal wszystkie źródła wymieniają pieczę nad żebrakami i żołnierzami, handlarzami, kowalami, krawcami, młynarzami, tkaczami, kapelusznikami, podróżnikami, więźniami, właścicielami winnic, dziećmi. Święty Marcin był również patronem listopadowego uboju drobiu zwłaszcza gęsi i bydła, połączonego z przygotowaniem tego mięsa na zimę.

Na świętego Marcina najlepsza gęsina

Z biskupem Tours jest związana gęś. Gęś to ptak, który odgrywa ważną rolę nie tylko w sferze kulinarnej ale także kulturowej. W języku polskim nie brakuje nawiązań do gęsiej głupoty, najczęściej mówi się „głupia jak gęś” (kobieta młoda, naiwna, nieobyta), znane jest też powiedzenie „rządzić się jak szara gęś”, co oznacza nie liczyć się z nikim, czy „niech cię gęś kopnie” co jest wyrazem zniecierpliwienia i złości. W literaturze gęś fascynowała pisarzy i poetów. Ignacy Krasicki w bajce Gęsi nawiązuje do legendy o gęsiach kapitolińskich, bracia Grimm piszą baśń o złotej gęsi. Gęś jest obecna w Ptasich plotkach Juliana Tuwima czy Gęsiarce Leopolda Staffa i bardzo wielu innych utworach. W tradycji historycznej gęsi pojawiły się w ważnych momentach i były atrybutem wielu bogów - towarzyszyły Marsowi, Junonie, Afrodycie, Herze, uratowały Rzym przed nadchodzącymi Galami, oznajmiły obecność św. Marcina. Stały się symbolem czujności, wierności i płodności oraz małżeństwa, gdyż gęsi to ptaki, które łączą się w pary na całe życie.

El Greco, Święty Marcin i żebrakMięso z gęsi już w czasach pogańskich uchodziło za przysmak. W listopadzie odbywał się ubój zwierząt domowych, zwłaszcza gęsi, w celu przygotowania zapasów na zimę. Był to również czas składania bóstwom opiekuńczym ofiary ze zwierząt i ucztowania. Zjadano wówczas gęsi jako symbol udanych jesiennych zbiorów. Wraz z rozwojem chrześcijaństwa część z tych zwyczajów została przejęta przez Kościół, który połączył pogańskie obrzędowe ucztowanie z obchodami dnia św. Marcina, a sam święty stał się patronem zwierząt hodowlanych, w tym gęsi. I tak przedchrześcijańskie listopadowe jedzenie pieczonych gęsi przekształciło się w „gęś św. Marcina”. Od średniowiecza 11 listopada organizowano uczty świętomarcińskie, podczas których jedzono pieczone gęsi, rogale, bułki oraz pito grzane piwo, wino i gorzałkę. Ten zwyczaj wynikał z legendarnej opowieści, że święty Marcin w czasie panującego w Rzymie głodu rozkazał piec gęsi, które na pamiątkę ocalenia przez nie miasta uchodziły za nietykalne. Pewnego dnia sam również kazał podać sobie na kolację gęś, a że po latach ascetycznego życia nie był przyzwyczajony do tłustego jedzenia, toteż zmarł na skutek przejedzenia. Z kolei inna legenda mówi, że zadławił się gęsią kością i umarł.

Nie tylko ucztowanie, ale także dzielenie się z potrzebującymi było cechą charakterystyczna tego dnia. Według tradycji należało się podzielić jadłem i napitkiem z ubogimi i potrzebującymi. Na św. Marcina zwyczajowo pieczono rogale z nadzieniem makowym, marcepanowym, lub z powidłami i również nimi się dzielono. Jak głosi legenda rogale kształtem przypominały zgubioną przez konia św. Marcina podkowę. Zwyczaj wypiekania rogali marcińskich przetrwał do dziś, zwłaszcza w Wielkopolsce.

Świętomarcińskie przepowiednie i zwyczaje

W kulturze ludowej św. Marcin odgrywał doniosłą rolę, ponieważ rozpoczynał okres zimowy, a dawniej także adwent. Zatem przed nowym początkiem, należało zakończyć wszystko, co miało związek z poprzednim okresem. 11 listopada oznaczał zamknięcie roku gospodarskiego i koniec jesieni. Była to pora zakończenia gromadzenia zapasów na zimę i koniec wszelkich prac w polu. Od tej pory nie można było zajmować się rolą. Mocno wierzono, że zakłócanie zimowego wypoczynku ziemi może zakończyć się brakiem urodzaju w następnym roku. Ludność wiejska w tym dniu po raz ostatni przed zimą wyganiała swoje bydło na pastwiska, a wieczorem zaganiając je do obory uderzała lekko gałązką brzozową związaną z gałązką dębu i jałowca, nazywaną marcinką lub rózgą św. Marcina. Święty ten kończył także prace rybackie. Rybacy przed 11 listopada zwijali wszystkie swoje sieci, by nie zaskoczyły ich pierwsze przymrozki.

Dzień poświęcony św. Marcinowi tradycyjnie był wolny od pracy dla służby w gospodarstwie. W tym czasie trzeba było rozliczyć się z pracownikami sezonowymi, złożyć należną daninę i popłacić wszystkie należności. W ramach świadczeń chłopskich były oddawane również gęsi, które do listopada były dostatecznie utuczone i nadawały się do jedzenia.

W ten graniczny dzień wróżono i przepowiadano pogodę na zimę, co ma swe odbicie w przysłowiach i powiedzeniach. W tradycji ludowej funkcjonował bogaty zbiór przysłów związanych z tym świętem, na przykład: „Jak Marcin na białym koniu jedzie, to lekką zimę przywiedzie”, „Gdy liście przed Marcinem nie upadają, to mroźną zimę przepowiadają”, „Święty Marcin po lodzie, Boże Narodzenie po wodzie”. Ludowa mądrość zawarta została również w takich przysłowiach jak: „Od świętego Marcina zima się zaczyna”, czy „Na świętego Marcina lód, na Trzy Króle wody bród”. Nie brakuje też nawiązań do gęsi: „Święto Marcina dużo gęsi zarzyna”, „Na święto Marcina najlepsza gęsina, patrz na piersi, patrz na kości, jaka zima nam zagości”. Jeśli gęsi mostek był biały, można było spodziewać się ostrej, śnieżnej zimy. Czerwony kolor zapowiadał natomiast zimę łagodną.

Zwyczaje świętomarcińskie są silnie kultywowane w północnej i zachodniej Polsce. W Poznaniu w dniu św. Marcina na ulicy Święty Marcin odbywa się festyn pod nazwą „Imieniny ulicy”. Sam św. Marcin ze swoim pragmatyzmem czy racjonalizmem, oferujący połowę płaszcza biedakowi bardziej też pasuje do mentalności wielkopolskiej niż wschodniej Polski. Pewnie nasz św. Marcin pod wpływem emocji, gwałtownych uniesień oddałby cały płaszcz żebrakowi i niechybnie zamarzł. Współcześnie, często mówi się, że św. Marcin to święty na miarę zwykłego człowieka, swą postawą nie zachęca do heroicznych czynów, ale małych, dobrych uczynków, ale jakże ważnych dla życia drugiego człowieka.

Na ziemi przemyskiej niedawno dopiero pojawiły się rogale marcińskie i powoli upowszechnia się przyrządzanie i spożywanie gęsiny w ten dzień. Choć gęsi na tutejszych wsiach były hodowane zwłaszcza na puch i pióra, to ich spożywanie nie miało charakteru obrzędowego. Ta nowa tradycja jest wynikiem akulturacji. Czy gęsina na św. Marcina stanie się polskim indykiem z amerykańskiego Dnia Dziękczynienia, czas pokaże.

dr Małgorzata Dziura

 

Bibliografia:

1. J. Minksztym, Tajemnice obyczajów i tradycji polskich, Poznań 2008, s. 60.