Idą ku mnie, idą kalinami znajomi, umarli, kochani…(1)

CmentarzZgodnie z utrwalonym zwyczajem dwa pierwsze dni listopada są refleksyjne, poważne i pełne zadumy. To święta tych, którzy odeszli w nieznany, daleki świat. To nasi bliscy zmarli, krewni, przyjaciele, znajomi, sąsiedzi, ale też ludzie, którzy oddali życie za ojczyznę, spoczęli w zbiorowych mogiłach, zapomniani. Zdaje się, że jeszcze wczoraj byli wśród nas, a dziś została po nich pustka, wspomnienia i mogiły na cmentarzu. W tym roku listopadowe święta będą mieć zapewne nieco odmienną formę ze względu na szerzącą się pandemię koronawirusa, ale ich treść pozostanie niezmienna.

W liturgii Kościoła katolickiego 1 listopada jest dniem wszystkich świętych, czyli wszystkich tych, którzy zasłużyli na zbawienie, choć nie zostali oficjalnie wyniesieni na ołtarze. „Uroczystość Wszystkich Świętych wywodzi się z czci oddawanej męczennikom za wiarę w poszczególnych miejscowościach. Kościół rozszerzył to święto na wszystkich świętych, czyli dusze tryumfujące w niebie”2. Od 835 roku święto to jest obchodzone na początku listopada. W tradycji Kościoła jest to święto radosne, wszystkich tych, którzy po śmierci trafili do nieba, a w praktyce wspomnienie bliskich zmarłych.

Święto Wszystkich Świętych kojarzy się ze zwyczajem odwiedzania cmentarzy, modlitwą za zamarłych, składaniem wiązanek kwiatów i zapalaniem zniczy. Symbolika tych czynności jest bardzo odległa i wywodzi się z czasów przedchrześcijańskich. Dzisiejsze kwiaty zastąpiły dawne ofiary składane duchom przodków, a zapalanie zniczy – pogański zwyczaj palenia ognisk na grobach, w celu ogrzania zmarłych. Według doktryny Kościoła znicze symbolizują światłość wiekuistą dla umarłych, a modlitwa jest dla nich pomocą. Jak czytamy w drugiej Księdze Machabejskiej „Świętą i zbawienną jest rzeczą modlić się za umarłych, aby od grzechów swoich byli uwolnieni” (2 Mch 12,45).

Grób Ireny Benszówny, mal. Zofia Besz-Jary, MPE-32582 listopada – w polskiej tradycji jest nazywany Dniem Zadusznym lub „zaduszkami”. Narodziny Dnia Zadusznego przypadają na 998 r., kiedy to w klasztorach podległych opactwu Cluny we Francji zaczęto obchodzić wspomnienie zmarłych, których dusze oczekują w czyśćcu zbawienia. Praktyki chrześcijańskie tego dnia nałożyły się na istniejący od najdawniejszych czasów kult zmarłych przodków. Dawne przywoływanie zmarłych w obrzędzie dziadów i zapraszanie ich do odwiedzin domów zastąpiły wypominki czyli odczytywanie w kościele listy zmarłych.

W kulturze ludowe przetrwało wiele tradycji pogańskich, gdzie powszechnie wierzono, że zmarli w tym dniu odwiedzają domy. Literatura etnograficzna pokazuje obrzędy i zwyczaje związane z kultem zmarłych. Zygmunt Gloger podkreśla, że lud wiejski wspominał swoich zmarłych: „późną jesienią, gdy roboty rolne pokończył i wraz z naturą zamiera na długi zi-mowy spoczynek, sprawia swym zmarłym Dziady, darzy ich kołaczem i kaszą, odprawia modły”3, a Tadeusz Maciej Ciołek, Jacek Olędzki, Anna Zadrożyńska piszą: „Możliwość łączności ze światem zmarłych, z duchami przodków, które w pewnych szczególnych porach roku wracały na chwilę do swych dawnych siedzib, nazywano «dziadami». Uroczystości te, szczególnie silnie zakorzenione na wschodnich terenach Europy, wywarły znaczny wpływ na sposób obchodzenia Zaduszek”4. Dziady nie były świętem wypełnionym żalem po zmarłych. Służyły przede wszystkim nawiązaniu kontaktu z duchami przodków. Potwierdzały wiarę, że człowiek nie ginie wraz ze śmiercią ciała. Przodkowie nadal żyją w duchowej postaci.

W ramach święta przodków należało w odpowiedni sposób przyjąć i ugościć przybyszów. Funkcjonował zwyczaj „karmienia zmarłych”, czyli pozostawiania na stole jedzenia, aby zmarli, gdy odwiedzą dom, nie odeszli głodni. Ludzi zmarłych często traktowano jak żywych i dlatego w dni poświęcone ich pamięci składano na ich grobach pożywienie i napoje, zostawiano dla nich na noc uchylone drzwi, okna i furtki, by mogły odwiedzić swe domostwa. Na rozstajnych drogach, również na mogiłach rozpalano wielkie ogniska, by dusze mogły się ogrzać przed długą, powrotną drogą w zaświaty i odnaleźć tę właściwą. Obecnie na mogiłach płoną znicze, które są symbolem pamięci o zmarłych5.

Podczas uroczystości Wszystkich Świętych, jeszcze na początku XX wieku szczególną czcią otaczano żebraków i tak zwanych proszalnych dziadów siedzących zazwyczaj przed wejściem do kościołów i obecnych na cmentarzach. Starzy, biedni ludzie, często kalecy, którzy nie wiadomo skąd przychodzili i dokąd zmierzali mieli w tym czasie modlić się za dusze powierzonych im zmarłych. Za ten trud płacono im chlebkami specjalnie na tę okazję wypiekanymi – chlebkami zmarłych. Przed 1 listopada gospodynie wypiekały specjalne małe chlebki, które były wręczane żebrakom z prośbą o modlitwę za zmarłych. Tradycja ta dawno zanikła.

Zarówno dawne, jak i obecne obchody dnia Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego są znakiem nieprzemijającej pamięci i wiary, że nie wszystko umiera. Już niedługo, w listopadowe dni cmentarze staną się miejscami, gdzie nad grobami bliskich można przystanąć i powspominać wspólnie spędzone chwile, gdzie można zadumać się nad własną śmiertelnością i przemijaniem. Wiatr jak, co roku będzie porywał ostatnie liście, na grobach będą palić się znicze - żyjące ognie umarłych, a barwne chryzantemy będą rozjaśniać szary jesienny czas. Znów staniemy przy grobach i znów zadumamy się. Może w tym roku nie będzie to 1 lub 2 listopada, ale jakiś inny dzień, kiedy odwiedzimy cmentarze. Kalendarzowa data nie ma znaczenia, ważne jest wspomnienie tych, co odeszli, ale trwają w naszej pamięci.

dr Małgorzata Dziura

Bibliografia:

  1. K. Iłłakowiczówna, Umarli… znajomi… kochani…, [w:] Poezje, 1940-1954, Warszawa 1954.
  2. M. Dziura, Cztery pory roku. O pracy i świętowaniu na ziemi przemyskiej, Przemyśl 2019, s. 152.
  3. Z. Gloger, Rok polski w życiu, tradycji i pieśni, Warszawa 1982, s. 214.
  4. T.M. Ciołek, J. Olędzki, A. Zadrożyńska, Wyrzeczysko. O świętowaniu w Polsce, Warszawa 1976, s. 183.
  5. M. Dziura, Cztery pory roku…, s. 154.