László Péczely, Walka węgierskich huzarów o Przemyśl

Z okazji przypadającej na 3 czerwca kolejnej rocznicy odbicia przez państwa centralne z rąk rosyjskich Twierdzy Przemyśl przedstawiamy tekst pt. Walka węgierskich huzarów o Przemyśl (Honvéd huszárok harca Przemyslért). Tekst ten, stanowiący fragment dłuższego artykułu autorstwa László Péczelyego zatytułowanego A huszár mindenütt helytáll (Huzarzy wszędzie stawali na wysokości zadania) pochodzi z wydanej w 1942 roku pracy A magyar katona: századunk legszebb magyar csatái (Węgierski żołnierz: najświetniejsze bitwy żołnierza węgierskiego w naszym stuleciu). Nie bez znaczenia jest tu data wydania – rzucające się w oczy w tekście odniesienia do węgiersko-niemieckiego braterstwa broni w czasie walk o Przemyśl w maju i czerwcu 1915 r. wpisywały się w nastrój czasu, gdy węgierskie wojska u boku armii III Rzeszy zmierzały w głąb Rosji w kierunku Woroneża. Jest to więc tekst skażony podtekstem propagandowym, tym niemniej przedstawia on mało znany epizod z okresu walk o Przemyśl na przełomie maja i czerwca 1915 r. Ukazane tu okoliczności zdobycia fortów XII „Werner” i XII½ przez oddział spieszonych węgierskich huzarów z 11 Dywizji Huzarów Honwedu nie znalazły odzwierciedlenia w literaturze dotyczącej I wojny światowej; dość wspomnieć, że w najważniejszym austriackim opracowaniu dotyczącym działań w czasie Wielkiej Wojny, „Österreich-Ungarns letzter Krieg 1914-1918”, zdobycie fortu XII przypisano Bawarczykom.

Dywizja składała się z debreczyńskiego 2 i segedyńskiego 3 Pułku Huzarów Honwedu (22 Brygada Huzarów Honwedu) oraz koszyckiego 5 i 9 Pułku Huzarów Honwedu z Marosvársárhely (24 Brygada Huzarów Honwedu).

W tym miejscu warto pokrótce przypomnieć wydarzenia, które doprowadziły do odzyskania utraconej na rzecz Rosjan 22 marca twierdzy. Po przełamaniu frontu rosyjskiego pod Gorlicami 2 maja 1915 r. armie państw centralnych w błyskawicznym tempie zajmowały Galicję. Dwa tygodnie później w rejon Przemyśla dotarły od południowego-zachodu jednostki 3 Armii austro-węgierskiej i od północnego zachodu jednostki 11 Armii niemieckiej. Armia ta, utworzona na wiosną 1915 r. składała się z pięciu korpusów: Kombinowanego Korpusu gen. Paula v. Kneußla, XLI Rezerwowego Korpusu, Korpusu Gwardii, X Korpusu (armii niemieckiej) oraz austro-węgierskiego VI Korpusu. Wspomniane w poniższym tekście jednostki należały: 119 Dywizja Piechoty i 11 bawarska Dywizja Piechoty do Kombinowanego Korpusu, zaś 82 rezerwowa Dywizja Piechoty do XLI Rezerwowego Korpusu. 11 Dywizja Huzarów Honwedu wchodziła w skład VI Korpusu. Opisane poniżej działania spieszonego oddziału huzarów skupiały się w pasie pomiędzy dzisiejszą drogą krajową nr 77 a linią kolejową Przemyśl-Jarosław.

Północny odcinek Twierdzy PrzemyślJak zwykle w tego rodzaju publikacjach znajduje się sporo błędów: Przemyśla w maju nie broniły 3 korpusy (wspomniane VII, VIII i IX walczyły w innych rejonach frontu: VII – na północ od Rudek we Wschodniej Galicji, IX – w okolicy ujścia Tanwi do Sanu; VIII korpus początkowo znajdował się w Przemyślu, jednak pod koniec maja przesunięty został bardziej na wschód, w rejon na północ od Husakowa; Przemyśla bronił przede wszystkim należący do 8 Armii XII Korpus (wg danych na 14 maja składał się on z 12 i 19 Dywizji Piechoty oraz jednego pułku z 33 Dywizji Piechoty) oraz XXI Korpus (wg danych na 14 maja składał się on m. in. z trzech pułków 33 Dywizji Piechoty, 44 Dywizji Piechoty i 3 Dywizji Strzelców). Być może właśnie z 44 Dywizja Piechoty z XXI Korpusu wspomniana jest w przedstawianym tekście, bowiem w składzie armii rosyjskiej nie było 44 syberyjskiej dywizji Strzelców – takich jednostek było w sumie w armii carskiej 14. Także walczący w ramach spieszonego oddziału huzarów oddział karabinów maszynowych nie mógł pochodzić z c. i k. 39 Pułku Piechoty – ten w składzie 17 Dywizji Piechoty w ramach VII Korpusu stacjonował nad granicą włoską. Wspomniany oddział karabinów maszynowych mógł pochodzić raczej z któregoś pułku 39 Dywizji Honwedu, która, podobnie jak 11 Dywizja Huzarów Honwedu, wchodziła w skład VI Korpusu. Ewidentną pomyłką jest stwierdzenie o działaniu 30 maja „bawarskiego 8 Pułku Piechoty” na prawym skrzydle oddział huzarów. Tu huzarzy stykali się ze 119 dywizją, która składała się 46 i 58 Pułku Piechoty oraz 58 rezerwowego Pułku Piechoty. 11 bawarska Dywizja Piechoty działała na zachód od 119 dywizji i składała się z 3 i 22 bawarskiego Pułku Piechoty oraz 13 rezerwowego bawarskiego Pułku Piechoty. 8 bawarski Pułk Piechoty wchodził w skład 33 rezerwowej Dywizji Piechoty i w 1915 roku służył na froncie zachodnim. Na załączonym do tekstu planie jednostka ta oznaczona jest jako „8/3”. Można to odczytać jako „8 kompania 3 pułku”. W poniższym tłumaczeniu nie prostowano jednak tej pomyłki, gdyż wymagałoby to zbyt daleko idącej ingerencji w tekst, zaznaczono jedynie wątpliwość co do możliwości obecności 8 bawarskiego Pułku Piechoty na tym terenie. Wreszcie, mało prawdopodobne jest, by w czasie opisanych poniższym artykule epizodzie walk o małkowicką pozycję przedpolową został wzięty do niewoli rosyjski generał; żadne inne opracowanie o – tak niecodziennym przecież – fakcie nie wspomina. Mamy więc do czynienia z tekstem obarczonym pewnym bagażem ideologicznym, nie wolnym od błędów, zawierającym typowe dla wojskowej literatury węgierskiej ówczesnego czasu elementy mitologizujące węgierski czyn wojenny z okresu pierwszej wojny światowej – tym niemniej niewątpliwie zasługującym na przedstawienie polskiemu czytelnikowi.

Kilka słów o ikonografii: jedno ze zdjęć przedstawia północny odcinek pierścienia Twierdzy Przemyśl, z wyraźnie widocznym na pierwszym planie fortem XII i obszarem między tym dziełem, a fortem XI „Duńkowiczki”. Zdjęcie pochodzi z czasów drugiego oblężenia, tym niemniej oddaje realia topograficzne z działań spieszonego oddziału huzarów z przełomu maja i czerwca 1915 r. Zdjęcie przedstawiające grupę kawalerzystów pochodzi z 1915 r. i zatytułowane jest Huszárjaink a Przemysl felé vezető úton (Nasi huzarzy na drodze wiodącej do Przemyśla) – niewykluczone, że właśnie ten oddział mógł walczyć o Przemyśl.

Walka węgierskich huzarów o Przemyśl

Walka węgierskich huzarów o Przemyśl l - mapkaPo przełamaniu frontu pod Gorlicami na drodze prących na wschód armii państw centralnych znalazła się również znajdująca się od 22 marca 1915 r. w rękach rosyjskich Twierdza Przemyśl.

Ta słynna, strzegąca dojścia do Przełęczy Dukielskiej twierdza, na początku wojny światowej oddała wielką przysługę naszym cofającym się, a później ponownie nacierającym armiom. Austro-węgierskie naczelne dowództwo mając świadomość znaczenia Przemyśla, jego obronę powierzyło głównie oddziałom węgierskim. Rosjanie dwukrotnie oblegali miasto, rzucili tu do walki wielkie siły, ponieważ chcieli ją zająć za wszelką cenę. Węgrzy bohatersko odparli każdy atak, a nawet wielokrotnie dokonywali wypadów z oblężonej twierdzy i zadali nieprzyjacielowi wielkie straty. W czasie trwającego blisko pięć miesięcy drugiego oblężenia nasi żołnierze, mimo że głodni i wynędzniali, odparli każdy atak, a nawet w ostatnim, desperackim ataku, próbowali przebić się przez pozycje rosyjskie w kierunku odległych naszych armii polowych. Niestety, Rosjanie odparli atak wyczerpanych oddziałów. Wygłodzeni, wycieńczeni żołnierze węgierscy czekali na nieuchronny koniec. W tej całkowicie beznadziejnej sytuacji cesarz i król Franciszek Józef I rozkazał, by komendant twierdzy gen. Kusmanek, po uprzednim zniszczeniu fortów i dział poddał twierdzę Rosjanom by uchronić jej załogę od śmierci głodowej.

Rosjanie odbudowali wysadzone forty. Na miejscu zniszczonych wież pancernych i dział fortecznych umieścili przywiezione z twierdz rosyjskich pancerze i działa. Odbudowali pas przeszkód i znacznie rozbudowali pozycje przedpolowe, tak, że mogły one pomieścić znaczące siły. Obronę twierdzy powierzono trzem korpusom: VII, VIII i IX. Wyraźnie było więc widać, że doceniali znaczenie twierdzy i postanowili trzymać ją za wszelką cenę.

Rosjanie liczyli na to, że wojska państw centralnych po przełamaniu gorlickim zaatakują fortyfikacje Przemyśla od strony południowej, dlatego obronę tego odcinka powierzyli VII i VIII korpusowi.

Po przełamaniu dokonanym 24 i 25 maja pod Radymnem front zajmowany przez niemiecką 11 Armię wydłużył się. Siły przeznaczone do zajęcia fortyfikacji Przemyśla należało skupić na węższym odcinku. Po dokonaniu tego manewru pomiędzy bawarską Kombinowanym Korpusem i XLI Korpusem Rezerwowym powstała luka długości trzech i pół kilometra. Dowództwo niemieckiej 11 Armii wypełniło ją spieszonym oddziałem utworzonym z huzarów z 11 Dywizji Huzarów Honwedu.

Oddział składał się z trzech spieszonych kompanii huzarów i oddziału karabinów maszynowych (z dwoma karabinami) z c. i k. 39 Pułku Piechoty[!]. Siła bojowa oddziału wynosiła 596 karabinów i dwa karabiny maszynowe. Każdy huzar dostał 300 nabojów na karabin i trzydniową rezerwową rację żywnościową. W oddziale nie było ani saperów, ani służb łączności. Niestety, brakowało też oficerów, których w sumie było tylko czterech.

Nasi huzarzy na drodze wiodącej do PrzemyślaOddział nocą z 29 na 30 maja zajął pozycje wzdłuż drogi prowadzącej na północny wschód od Zadąbrowia na odcinku trzech i pół kilometra pomiędzy niemieckimi 82 i 119 dywizjami piechoty. Szerokość strefy ataku oddziału przed rosyjskimi liniami zawężała się do dwóch i pół kilometra.

Podpułkownik István Brokes, dowódca oddziału, odkomenderował na pierwszą linię 1 i 3 kompanię, zaś 2 kompanię i oddział karabinów maszynowych jako rezerwę ulokował za lewym skrzydłem. Huzarzy na szerokiej linii ataku nacierali tyralierą w odległości 30-40 kroków jeden od drugiego.

30 maja rosyjska artyleria intensywnie strzelała, ale pomimo tego, że forty były oddalone tylko o 6 kilometrów i teren był odkryty, rozrzuceni na dużym obszarze żołnierze ponieśli niewielkie straty.

W czasie ostrzału artylerii rosyjskiej na prawo od oddziału nacierał bawarski 8 [!] Pułk Piechoty. Za lewym skrzydłem eszelonami jako rezerwa poruszała się jego 3 kompania. Ta kompania dostała się w strefę natarcia spieszonego oddziału huzarów i gdy wieczorem podążała za swoim pułkiem, huzarzy nie chcąc pozostać w tyle bez rozkazu poszli naprzód i wraz z Bawarczykami zbliżyli się na 1-2 kilometry do Małkowic.

Zdobycie twierdzy – oblężenie, rozpoznanie, pokonanie przeszkód i zajęcie fortów – jest szczególnie trudnym zadaniem także dla wyszkolonej w tym celu piechoty, a cóż dopiero dla huzarów, którzy dla wykonania tego zadania nie mieli ani odpowiedniego wyposażenia, ani wyszkolenia. Dlatego, jak wszędzie, gdzie potrzebna była śmiałość i odwaga, jedynie dzięki sile ducha podjęli się tego zadania. Uzupełnienie prowiantu i amunicji w odkrytym terenie było bardzo trudne. W każdej kompanii był tylko jeden, dwóch oficerów, którzy jednak ofiarnie zwalczali każde przeciwieństwo.

Żołnierze tego oddziału dumni byli z wyróżnienia, jakim było to, że był on jedyną jednostką węgierską, która towarzyszyła wojskom niemieckim przy zajmowaniu twierdzy. Chcieli pokazać, że godni są zaufania i szacunku, jakim obdarzyli ich Niemcy i rozgrzewało ich pragnienie, by jak najlepszą postawą przyczynić się do ugruntowania chwały węgierskich huzarów i honoru Węgier.

 

Nocą oddziały Kombinowanego Korpusu rozpoczęły natarcie i Rosjanie nie potrafili przeciwstawić się gwałtownemu atakowi. Dzielni Bawarczycy zmieszali się z oddziałami wycofującej się w popłochu rosyjskiej 19 Dywizji Piechoty i bohaterskim szturmem zajęli fort X.

Dla przeciwważenia skutecznego niemieckiego ataku 31 maja o godzinie 7 wieczorem 44 syberyjska Dywizja Piechoty [!] z południowego wschodu natarła na lewe skrzydło niemieckiej 119 Dywizji Piechoty atakującej fort XI „Duńkowiczki”. O godzinie 10 wieczorem Rosjanie osiągnęli południowy skraj Małkowic. Rosyjska artyleria ostrzeliwała też intensywnie huzarów. Sytuacja stała się krytyczna. Jeśli Rosjanom udałoby się przedrzeć przez zajętą przez huzarów linię, wówczas skrzydło i tyły 119 dywizji byłyby poważnie zagrożone. W ich ręku był więc klucz do całej sytuacji i okazali się oni być w pełni godnymi pokładanego w nich przez Niemców zaufania. Celnym ogniem powstrzymali nacierającą rosyjską piechotę. W tej krytycznej sytuacji wspierali się nawzajem krzycząc: „Za węgierski honor, wytrzymajmy, chłopcy!”. Zaparłszy się w dołkach strzeleckich strzelali z determinacją i świadomością, że żywi nie oddadzą nieprzyjacielowi swych pozycji.

Podpułkownik Brokés znajdującą się w rezerwie 2 kompanię rzucił do walki na lewym skrzydle i jednocześnie zameldował dowódcy sąsiadującej z nim na lewym skrzydle 82 dywizji, że więcej rezerw nie ma. Na jego meldunek niemiecki 270 rezerwowy Pułk Piechoty skierował za jego lewe skrzydło II batalion, ale jego wsparcie nie było już potrzebne. Na zatrzymaną w ogniu broni ręcznej i maszynowej rosyjską piechotę artyleria niemiecka i austro-węgierska otwarła tak silny ogień, że atak syberyjskiej dywizji załamał się i Rosjanie wycofali się. Widząc to huzarzy niepowstrzymanie ruszyli naprzód i zaatakowali cofających się Rosjan. Nie patrząc, czy w walce wręcz na jednego Węgra przypadał jeden, czy pięciu nieprzyjaciół, walczyli jak lwy. Mimo ran i mimo licznych poległych, zajęli pozycję przedpolową Małkowice.

O zaciekłości walki wręcz świadczy fakt, że z oddziału 26 żołnierzy poległo, zaś 161 było rannych. Straty w oddziale wyniosły więc 33%. Jednakże huzarzy zadali przeciwnikowi znacznie większe straty. Wielu zabitych i rannych Rosjan zostało na placu boju. Po tym jak zajęli pozycję małkowicką huzarzy wzięli do niewoli jednego generała [!], siedmiu oficerów sztabowych i 318 nie ranionych żołnierzy. Rozentuzjazmowani odniesionym zwycięstwem zapomnieli o niedostatkach, zmęczeniu i bolesnych stratach. Bardzo cieszyły też słowa uznania ze strony niemieckich dowódców i towarzyszy broni. Sąsiednie niemieckie jednostki tak ufały huzarom, że wycofały oddziały rezerwowe, które miały wspierać ich skrzydła.

Nocą rosyjskie reflektory nerwowo szukały pozycji huzarów i można było wyczuć, że Rosjanie przygotowują się do ataku. Jednak ostrzał ich artylerii stracił na intensywności, podczas gdy artyleria sprzymierzonych strzelała coraz gwałtowniej.

1 czerwca pomiędzy 6 a 8 godziną rano po intensywnym przygotowaniu artyleryjskim ruszyła do ataku niemiecka 119 Dywizja Piechoty. Działanie moździerzy 42 cm było potężne. Po tym, jak przygotowały one teren, łatwo było posuwać się do przodu. o godzinie 9 fort XI „Duńkowiczki” był w niemieckim ręku.

W strefie natarcia spieszonego oddziału huzarów były dwa forty i jedno dzieło pomocnicze. Artyleria sprzymierzonych rozpoczęła intensywny ich ostrzał o godzinie 12. Moździerze 21, 30,5 i 42 cm wykonały tu gruntowną pracę. Przeszkody, forty i ich wyposażenie zostały silnie uszkodzone. W czasie potężnego przygotowania artyleryjskiego huzarzy zbliżyli się na 80-200 metrów do przeszkód. Wieczorem Rosjanie byli w stanie jedynie rakietnicami oświetlać przedpole fortów, ale wciąż intensywnie ostrzeliwali nasze patrole przedzierające się przez przeszkody. O północy Bawarczycy przysłali huzarom wyposażenie potrzebne do przeprowadzenia szturmu. Słysząc wozy, Rosjanie zintensyfikowali ostrzał.

O pierwszej nadszedł rozkaz: o godzinie 2 szturm generalny. Huzarzy nie mieli czasu, by przygotować sprzęt szturmowy, zresztą nie byli z nim obeznani – jednakże atakować, walczyć i zwyciężać i bez tego potrafili. Sięgając do tych przyrodzonych im cech ochotnicy przygotowali przejścia w przeszkodach, później zaś wślizgnęli się do okopów. Kompanie pomału czołgały się ich śladem. Z kilku stron zbliżyły się do fortów i gdy rosyjski ogień zaświadczył o tym, że zauważono atakujących, huzarzy z wszystkich stron wdarli się do fortów i do świtu dwa ważne dzieła ostatecznie były w ich ręku.

Oficjalne komunikaty zawiadomiły o zdobyciu tych fortów, ale nie wspomniały, że ich zajęcie było zasługą węgierskich huzarów. Nieskorzy do pochwał Niemcy jednakże docenili mężną i bohaterską postawę huzarów. Gen. Karl v. Behr, dowódca 119 Dywizji Piechoty, zwrócił się do ppłk. Brokésa tymi słowami: „Panie podpułkowniku, pański oddział tak dobrze wywiązał się z tego zadania, że lepiej nie zrobiłby tego żaden niemiecki oddział piechoty”.

A przecież huzarzy nie byli wyposażeni i wyszkoleni tak jak niemiecka piechota. Ale motywowała ich gorąca miłość do ojczyzny, męstwo i żelazna wola zwycięstwa, wszczepiona w nich i żyjąca w każdym nerwie stara huzarska tradycja.

Literatura:

  • A m. kir. honvédség hadrendje békében: az 1914. évi tavaszán történt helyőrségváltoztatások után (lezárva 1914 április hó 1-én), Budapest 1914.
  • A magyar katona: századunk legszebb magyar csatái, szerkesztő Ajtay Endre, Budapest 1942.
  • Бонч-Бруевич М., Потеря нами Галиции в 1915 году, ч. 2 : Катастрофа в 3-й армии, Москва-Ленинград 1926.
  • Histories of Two Hundred and Fifty-One Divisions of the German Army Which Participated in the War (1914-1918): Compiled From Records of Intelligence Section of the General Staff, American Expeditionary Forces, at General Headquarters, Washington 1920.
  • Österreich-Ungarns letzter Krieg, 2. Bd., Das Kriegsjahr 1915, 1. Teil, Vom Ausklang der Schlacht bei Limanowa-Łapanów bis zur Einnahme von Brest-Litowsk, Wien 1931.
  • Österreich-Ungarns letzter Krieg, 2. Bd., Das Kriegsjahr 1915, 2. Teil, Beilagen, Wien 1931.

Zdjęcie północnego odcinka Twierdzy Przemyśl pochodzi z pracy: J. Rożański, Twierdza Przemyśl, Rzeszów 1983.

Zdjęcie Huszárjaink a Przemysl felé vezető úton (Nasi huzarzy na drodze wiodącej do Przemyśla), datowane na 1915 r. pochodzi ze strony Digitális Képarchívum, URL: https://dka.oszk.hu/090200/090275

Przetłumaczył i opracował Tomasz Pomykacz