Na szlakach Orientu. Handel między Polską a Imperium Osmańskim w XVI-XVIII wieku.

Biblioteka muzealna posiada w swojej kolekcji już ponad 41,5 tysiąca książek, nie licząc czasopism. Właściwie każdy może znaleźć wśród tylu wydawnictw coś interesującego dla siebie. Korzystają z niej pracownicy muzeum, ale jest również otwarta dla czytelników z zewnątrz. Cieszy się zainteresowaniem mieszkańców miasta, a także osób przyjezdnych, poszukujących fachowej literatury związanej z naszym regionem.

Na szlakach Orientu.Wśród książek, które zainteresują chyba każdego, znajduje się jedna z najmłodszych w naszym inwentarzu, choć wydana już sporo lat temu, na temat szlaków handlowych na Wschodzie. Jej autorem jest profesor Andrzej Dziubiński, który pracował m.in. w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Zajmował się stosunkami polsko-tureckimi w XVI-XVIII wieku. Książka nosi tytuł „Na szlakach Orientu. Handel między Polską a Imperium Osmańskim w XVI-XVIII wieku.” Wydana została we Wrocławiu w 1997 roku w ramach monografii Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

Gorąco polecam tę lekturę. Autor w bardzo ciekawy sposób opowiada o tym, jak kupcy z Polski udawali się w podróże do krajów Bliskiego Wschodu, sprzedając tam rodzime produkty i przywożąc oczekiwane w naszym kraju towary. Dziś są to znane nam kraje – Turcja, Gruzja, Armenia, Azerbejdżan, które kojarzą się z atrakcyjnymi miejscami wakacyjnego wypoczynku. Autor opisuje też kierunki wypraw kupieckich do dzisiejszego Egiptu czy na wyspy greckie. Są to nieraz wymarzone przez wielu destynacje. Skoro jednak w tym roku z powodu koronawirusa jesteśmy zachęcani do planowania letniego wypoczynku we własnym kraju, to ta książka może być idealną lekturą dla wszystkich, spragnionych dalekich podróży.

Książka wciąga czytelnika od pierwszego zdania, które jest dygresją autora, że u schyłku lat osiemdziesiątych XX wieku byliśmy w Polsce świadkami renesansu indywidualnego handlu polsko-tureckiego (nietrudno przyznać rację, przypominając sobie tamte lata i poszukiwania na bazarach i tandetach szpanerskich dżinsów, szerokich kurtek czy wzorzystych swetrów).

Poszczególne rozdziały książki opisują drogi handlowe w XVI i XVII wieku, handel z ziemiami tureckimi w XVIII wieku. Dowiedzieć się można o organizacji i technice handlu, o tym, jak na handel orientalny wpływały liczne wojny XVII stulecia. Opisane zostało środowisko kupieckie, a także towary, które wędrowały z Polski na wschód i te, które przewożone były w drugą stronę.

Zaspokoję nieco ciekawość Czytelników i wspomnę, że najczęściej wywożono z Polski do Turcji sukno i płótno, wyroby metalowe, a także futra. Inne towary Czytelnik może poznać już samemu czytając lekturę, ale dodam jeszcze, że w polskiej ofercie handlowej dla Orientu nie brakowało też książek i różnych druków. Odbiorcami ich były społeczności żydowskie zamieszkujące Imperium Osmańskie. Popyt na książki nie zmienił się więc na szczęście przez stulecia. Z Turcji importowano bogatą listę artykułów. Wśród nich na pierwszym miejscu były tkaniny. Dzieliły się na różne rodzaje, te wyrabiane z wełny koziej i te z wełny wielbłądziej. Do najdroższych tkanin zaliczano brokat i aksamit, ale były też sprowadzane „płótna malowane na kołderki”. Wszystko zapewne zależało od kieszeni kupującego, a sprowadzane tkaniny do tanich nie należały. Z Persji sprowadzano jedwab, bawełnę, a także przędzę z wełny. Nie mogło też zabraknąć przywożonych dywanów i kobierców, a polscy żołnierze oczekiwali na tureckie i perskie łuki, choć były to już czasy stosowania ręcznej broni palnej. Do poznania innych towarów odsyłam do książki, a jest w niej także rozdział o raczej ponurym temacie handlu niewolnikami. Ale takie czasy wtedy były, że nieraz właśnie kupcy pośredniczyli w powrocie do kraju uprowadzonych w jasyr mieszkańców Rzeczpospolitej, oczywiście jeśli rodzina zechciała złożyć się na wykupienie swojego krewnego.

fragment książki

Książkę urozmaicają dodane na końcu ilustracje. Znajdziemy tam wizerunek kupca ormiańskiego ubranego w modny w epoce nowożytnej strój, a także panoramy i plany miast, przez które podróżowali kupcy (Lwów, Kamieniec Podolski, Bursę, Ankarę i inne). A oglądając dołączone w tekście mapy, można poczuć się jak kupiec planujący podróż z Krakowa lub Wilna do dalekiego Morza Kaspijskiego lub Zatoki Perskiej. Przed wiekami kupcy z Polski pokonywali te trasy lądem i przez Morze Czarne czy Śródziemne w kilkadziesiąt dni, dziś do Ankary, Erewania czy Damaszku podróż samolotem trwałaby najwyżej kilka godzin.

Gdy więc trudno będzie w tym roku wybrać się w tak ciekawe miejsca, jak te opisane w książce „Na szlakach Orientu”, warto sięgnąć drogi Czytelniku do tej lektury. Wczytując się w barwne przygody kupców, można przenieść się w odległe miejsca nie wychodząc z domu.

Marcin Marynowski